Wyobraź sobie, że scrollujesz Instagram i nagle… widzisz swoją grafikę. Swoją nazwę. Swój produkt. Na cudzym koncie. Emocje idą w górę, ręce same sięgają po telefon. Co zrobić? Napisać wściekłą wiadomość? Zadzwonić do prawnika z krzykiem „załatw to”? Opublikować story z wykropkowaną nazwą naruszyciela?
Mogłabym powiedzieć, że to błąd. Ale powiem coś lepszego: mam dla Ciebie mini-procedurę, która naprawdę działa. I warsztaty, na których przepracujemy ją razem — ze wzorami, casami z życia i wszystkimi sekretami, których nie ma w podręcznikach.
Ale po kolei.
Najpierw: lustro
Pierwsza rzecz, którą robimy z klientami, zanim cokolwiek wyślemy drugiej stronie, to siadamy razem i pytamy: co właściwie mamy? Nie co czujemy, że mamy. Co faktycznie mamy w sensie prawnym.
Czy masz zarejestrowany znak towarowy? Masz prawo autorskie do tego konkretnego materiału? Czy masz wzór przemysłowy, patent — i czy on nadal obowiązuje, na tym terytorium, wobec tego działania, które wkurza Cię na tym Instagramie?
To nie jest filozofia. To jest fundament. Bo wezwanie do zaniechania naruszeń oparte na znaku towarowym, który w danym kontekście po prostu nie zadziała — to nie jest wezwanie, to jest zaproszenie do polemiki. A czasem gorzej: do kontrwezwania.
Mieliśmy klientów, którzy przyszli do nas z „absolutnie oczywistym” naruszeniem. I mieliśmy klientów, którzy dostali wezwanie z „absolutnie oczywistymi” roszczeniami — i gdy robiliśmy fact-checking, okazywało się, że patent już nie żyje, że znak nie obowiązuje na tym terytorium, że ochrona po prostu nie istnieje. Dla obu stron to było zaskoczenie.
Dlatego: zanim zadzwonisz do pełnomocnika, zanim napiszesz na DM, zrób remanent. Co masz i co ta osoba faktycznie z tym robi.
Potem: zbieranie dowodów
Nienawidzona przez klientów czynność. Uwielbiany przeze mnie temat.
Dowody w internecie żyją krótko. Story znika po 24 godzinach. Aukcja znika, gdy produkt się sprzeda. Konto można usunąć z dnia na dzień. Dlatego dokumentowanie to nie jest opcja — to jest must have, i to zrobiony szybko.
Co to znaczy robić to dobrze? Zrzut ekranu to za mało. Zrzut ekranu bez widocznego adresu URL, bez daty, bez nazwy konta — to materiał, który trudno będzie obronić. Dobry dowód to taki, który można zweryfikować: widać datę, widać źródło, widać co dokładnie jest naruszone i przez kogo.
Jeden z najczęstszych błędów, który widzimy: ktoś starannie zachowuje zdjęcie produktu-kopii, ale nie zachowuje linku do sklepu. I mamy zdjęcie, ale nie wiemy skąd. Albo jest zrzut, ale nie widać daty posta — a data bywa kluczowa, bo określa, od kiedy naruszenie trwa.
Zbieraj wszystko. Linki, screeny z datami, nagrane rolki, adresy sklepów. Niekoniecznie wszystkiego użyjesz. Ale jak nie będziesz miał — nie będziesz miał wyboru.
I dopiero wtedy: działanie
Trzy kroki, które polecam przemyśleć zanim się zdecyduje na konkretny ruch:
Krok 1: komunikacja.
Wezwanie do zaniechania naruszeń, czyli formalne pismo, które precyzyjnie określa Twoje prawo, naruszenie i czego oczekujesz. Albo — w prostszych przypadkach — bezpośrednia wiadomość. Ale uwaga: to, co napiszesz samodzielnie, może zostać użyte przeciwko Tobie. Szczególnie jeżeli sprawa się zaogni.
Krok 2: działania faktyczne.
Zgłoszenia do platform, blokady, zawiadomienia. Szczególnie gdy ktoś podszywa się pod Ciebie, kradnie Twój content masowo — wtedy nie ma czasu na procedury, trzeba działać natychmiast.
Krok 3: postępowanie sądowe.
To ostateczność, nie punkt startowy. I zdecydowanie wymagający wcześniejszego przemyślenia — czy warto? Jakie są szanse? Czy nie lepiej próbować ugodowo?
Bo część osób narusza nieświadomie. Naprawdę. Ktoś wymyślił coś podobnego, nie wiedząc, że to podobne. Część z nich, gdy dostanie profesjonalne wezwanie, po prostu przestanie — bo też chce uczciwie prowadzić biznes, a nie brnąć w spory.
A teraz, jeśli to Ty dostałeś wezwanie
Pomyśl o kimś, kto prowadzi firmę od 30 lat. Uczciwie, konsekwentnie. I pewnego dnia dostaje wezwanie do zaniechania naruszeń. Z pismem pełnym paragrafów, żądań, terminów. To jest stan przedzawałowy — i nie mówię o tym żartobliwie.
Dlatego — i to szczególnie do pełnomocników, którzy nas czytają — wezwanie musi być rzetelne zobacz tu wersję tego artykułu dla pełnomocników. Jeżeli wzywasz na podstawie patentu, sprawdź czy jest ważny. Jeżeli wzywasz na podstawie znaku, sprawdź zakres ochrony. Nie rób ludziom takiego prezentu, że dostaną wezwanie, które pada przy pierwszym sprawdzeniu w rejestrze.
Jeśli to Ty dostałeś wezwanie: nie ignoruj, nie panikuj, nie odpowiadaj natychmiast. Zrób ten sam remanent — tylko z drugiej strony.
Masz wątpliwości, – napisz do nas kancelaria@poraj.com
Dostałeś wezwanie? Termin na odpowiedź biegnie?
Umów się tu od razu na konsultację: konsultacja 1:1.


